Wypowiedzi po piątkowym spotkaniu z Politechniką Warszawską

Mecz oczami trenerów oraz kapitanów „akademickich” zespołów z Częstochowy i Warszawy.


Radosław Rybak: Oczywiście bardzo się cieszę przede wszystkim z tego, że przełamaliśmy dobrą grą niemoc w naszej drużynie, wygraliśmy tie break. Mecz nerwowy, bo zdobywaliśmy punkty falami i to jest taki etap, że wszyscy chcą wygrywać, ale forma fizyczna gdzieś tam już ucieka i gramy o te niższe miejsca, a nie każdego ta gra do końca interesuje. Cieszę się i jutro także będziemy oczywiście walczyć.

Andrzej Stelmach: To już jest końcówka sezonu. Każdy jest bardzo zmęczony i te mecze właśnie wyglądają, tak jak wyglądają. Dużo nerwowości, dużo błędów. Każdy chciałby wygrać i być tym lepszym. Dzisiaj Politechnika była o te dwa punkty lepsza. Gratulacje. My musimy się jutro spotkać na nowo i będziemy walczyć o zwycięstwo, tak samo jak oni będą o to walczyć. Jutrzejszy mecz na pewno będzie zacięty.

Ireneusz Mazur: Bardzo się cieszę, że zostajemy do jutra. Dla mnie Częstochowa jest szczególnym miejscem, w związku z tym każdy dzień pobytu jest dla mnie dużym wydarzeniem i ogromnie się cieszę. Chłopcy zrobili fajną rzecz, że pozwolili jeszcze jeden dzień dłużej pobyć tutaj. Jeśli chodzi o mecz dużo momentów bardzo wyrównanych. Mówię o błędach jak i o wszystkich elementach. Zarówno w obronie jak i w przyjęciu w rozciągłości tych pięciu setów lepszy minimalnie był zespół z Częstochowy. My w tych setach wygranych graliśmy naprawdę dobrze zagrywką, potrafiliśmy grać w obronie, dobrze czytaliśmy grę. W przegranych troszkę gorzej nam szło. W sumie dość wyrównany mecz z przewagą zespołu z Częstochowy. Ale tak to bywa w siatkówce. Nie zawsze zespół, który ma optyczną, czy też matematyczną przewagę oraz wyliczenia statystyczne, wygrywa,. Cieszę się z tego, że mój zespół nie podłamał się po trzecim i, że potrafiliśmy grać, podnieśliśmy się określając to w językiem bokserskim po ciosach, które otrzymaliśmy. Chciałbym pochwalić mój zespół za waleczność, determinację i za wolę zwycięstwa. To jest takie ekscytujące, jeżeli ogląda się zespół, który mimo tego, że jest przestój, że nie wychodzi, że coś nie gra jak należy, że popełnia jakieś szkolne błędy, za chwilę otrząśnie się i gra dalej. Pochwała dla jednej i dla drugiej drużyny, przede wszystkim za widowisko. Myślę, że publiczność zasługiwała na taką walkę. Natomiast zwycięstwo przypada jednej drużynie. Dzisiaj przypadło nam. W Warszawie łykaliśmy gorycz porażki, dlatego, że graliśmy cały czas wyrównany pojedynek. Może w setach nie było tak tego widać, ale właśnie w końcówkach tych setów w Warszawie można było wygrać. Dzisiaj nam bardziej dopisało szczęście i bardzo się z tego cieszę.

Radosław Panas: Przede wszystkim gratulacje dla trenera i zespołu. Wyciągnęli ten mecz. Tak jak mówili już przedmówcy- bardzo trudny mecz, wyrównany. Taktycznie my od początku tego meczu, poza drugim setem, musieliśmy gonić. Goniliśmy ten wynik. Trzeci set udało nam się wyciągnąć. W czwartym byliśmy też blisko. Początek tie breaka szedł po naszej myśli, a później chwila nieuwagi i już zespół z Warszawy nabrał wiatru w żagle i dokończył tego seta oraz mecz. Trzeba się jutro spotkać i dalej walczyć o to drugie zwycięstwo, które da któremuś z zespołów awans i możliwość grania o miejsca 5-6. Wygra jutro zespół ten, który będzie bardziej zdeterminowany, bo na pewno te pięć setów zostanie w kościach. To, kto jutro się przełamie pierwszy ten mecz wygra. My dzisiaj trochę słabiej zagraliśmy w ataku i w przyjęciu i w kontrataku mieliśmy słaby procent, także zdecydowanie słabiej zagraliśmy niż poprzednich spotkaniach. Mamy co poprawiać i mam nadzieje, że jutro, jeśli ten procent ataku pójdzie trochę w górę to będzie nam się łatwej grało, bo zespół z Warszawy naprawdę dzisiaj grał bardzo dobrze we wszystkich elementach i zasłużył dziś na to zwycięstwo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *